<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Smart User &#124; Laboratorium User Experience &#124;  Badanie, Strategia, Projektowanie &#124; UX, Użyteczność, Usability Kraków</title>
	<atom:link href="http://smartuser.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://smartuser.pl</link>
	<description>Smart User &#124;  Laboratorium User Experience &#124; Badania, Strategia, Projektowanie - UCD, user centered design, usability, optymalizacji serwisów, tworzenia architektury informacji, projektowania interfejsów, strategii obecności w Internecie.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 26 Feb 2010 13:53:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Czy makiety są potrzebne?</title>
		<link>http://smartuser.pl/2010/02/czy-makiety-sa-potrzebne/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2010/02/czy-makiety-sa-potrzebne/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 08:10:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wełna</dc:creator>
				<category><![CDATA[interfejsy]]></category>
		<category><![CDATA[projketowanie]]></category>
		<category><![CDATA[użyteczność]]></category>
		<category><![CDATA[axure]]></category>
		<category><![CDATA[interfejs]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[makieta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/?p=218</guid>
		<description><![CDATA[Makieta serwisu WWW Coraz więcej agencji interaktywnych zatrudnia w swoje szeregi osobę odpowiedzialną za opracowywanie makiet serwisów WWW. Część wciąż jednak widzi w tym niepotrzebny koszt i czynnik wydłużający realizację projektu. Co na ten temat mówi praktyka?Makiety serwisu WWW można zdefiniować jako jego wstępne szkice. Jest to schemat obrazujący “na surowo” wszystkie unikalne podstrony oraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_179" class="wp-caption alignnone" style="width: 300px;">
<p><img class="size-medium wp-image-179" title="Makieta serwisu WWW" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2010/02/makieta.gif" alt="Makieta serwisu WWW" width="300" height="185" /></p>
<p class="wp-caption-text">Makieta serwisu WWW</p>
</div>
<p>Coraz więcej agencji interaktywnych zatrudnia w swoje szeregi osobę odpowiedzialną za opracowywanie makiet serwisów WWW. Część wciąż jednak widzi w tym niepotrzebny koszt i czynnik wydłużający realizację projektu. Co na ten temat mówi praktyka?<span id="more-218"></span>Makiety serwisu WWW można zdefiniować jako jego wstępne szkice. Jest to schemat obrazujący “na surowo” wszystkie unikalne podstrony oraz ich strukturę. Przedstawia miejsce każdego elementu na ekranie oraz postawowe funkcjonalności strony.</p>
<p>Teoria mówi, że budowa makiet powinna rozpocząć się tak szybko jak to tylko możliwe. Praktyka sugeruje, że najlepszym ku temu momentem jest etap finalizowania architektury informacji. Dzięki temu możliwe będzie określenie czy AI rzeczywiście się realizuje postawione przed serwisem cele.</p>
<p>W zależności od rozmiarów serwisu WWW budowa makiet dla średniej wielkości projektu może potrwać od kilku do kilkunastu godzin. Jakie realne profity daje agencji poświęcenie czasu na szczegółowe ich przygotowanie?</p>
<p>Przede wszystkim makiety są najszybszą i najtańszą możliwością określenia czy wizja klienta i wizja wykonawcy są spójne. Umożliwiają zobrazowanie zawartych w briefie informacji jeszcze zanim do pracy przystąpi webdesigner. Takie działanie pozwala określić czy strony przekazują informacje, które przekazywać powinny i realizują swoje cele. Architektowi informacji dają spojrzenie na praktyczną realizację jego projektu.</p>
<p>Rzadko zdarza się aby agencje trafiły już pierwszym projektem w dziesiątkę. Po prezentacji makiet w odpowiedzi otrzymywany jest feedback od klienta z listą jego uwag oraz uwidaczniają się słabe punkty architektury informacji. Na poziomie realizacji makiet wprowadzenie poprawek wiąże się z pracochłonnością rzędu paru godzin. Ich koszt jest więc minimalny w porównaniu z etapem projektu graficznego, o etapie kodowania i implementacji nie wspominając. Wprowadzenie poprawek sprowadza się zazwyczaj do zmiany położenia niektórych elementów, bądź innych, równie niewielkich zmian. Jak wiadomo koszt modyfikacji jest tym mniejszy im mniej zaawansowane są prace wdrożeniowe.</p>
<p>Kolejnym krokiem jest przekazanie finalnej wersji makiet do projektanta, który na ich podstawie przygotowuje projekt graficzny każdej unikatowej podstrony. Jednak znów praktyka jest nieco inna i znów ukazuje kolejną zaletę płynącą z makietowania.</p>
<p>Dobrze i szczegółowo rozryzowane makiety są szkieletem, na bazie którego koder może rozpocząć składanie serwisu. Okazuje się, że jedynym elementem, którego mu jeszcze brakuje do ukończenia swojej pracy są wytyczne projektanta. Skoro każdy element ma już określone swoje miejsce w strukturze serwisu, wystarczy nadać mu jeszcze finalny wygląd. Projektant nie musi więc przedstawiać na swoich projektach dokładnego wyglądu każdej podstrony, gdyż to ukazują już makiety. Wystarczy, że zwizualizuje graficzny kierunek, który obrać ma serwis, a więc zaprojektuje np. tylko stronę główną i wyznaczy standardy, na których oparta będzie grafika.</p>
<p>Czy to rzeczywiście wystarcza? Okazuje się, że tak. Mając makiety obrazujące szkielet każdej podstrony oraz projekt graficzny strony głównej koder może złożyć cały projekt na zasadzie powielania w odpowiednim miejscu odpowiedniego elementu graficznego. Tak więc praca projektanta została znacznie skrócona, dzięki czemu może on zająć się realizacją kolejnego projektu.</p>
<p>Wszystkie te zalety płynące z wprowadzenia etapu budowy makiet do harmonogramu projektu są praktycznymi spostrzeżeniami pracy agencji. Poświęcenie kilkunastu godzin makietowania pozwala zaoszczędzić masę czasu innych członków zespołu oraz obniżyć koszt na stworzenie serwisu, który najlepiej spełnia wymagania i oczekiwania klienta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2010/02/czy-makiety-sa-potrzebne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O usability w literaturze</title>
		<link>http://smartuser.pl/2009/11/o-usability-w-literaturze/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2009/11/o-usability-w-literaturze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 12:56:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wełna</dc:creator>
				<category><![CDATA[poradnik]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[usability]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Użyteczność już od kilku lat obecna jest w polskich realiach internetowych. Coraz więcej firm przykłada wagę do projektowania użytecznego, zaś kolejne oferują profesjonalne usługi specjalistów użyteczności. Wiedza o web-usability staje się coraz łatwiej dostępna, również dzięki książkom, które na polskim rynku wyrastają jak grzyby po deszczu. Jednak, które wydawnictwa tak naprawdę warte są uwagi? Po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignnone" style="width: 310px"><a href="http://smartuser.pl/2009/11/o-usability-w-literaturze/"><img title="O usability w literaturze" src="/wp-content/uploads/2009/11/o-usability-w-literaturze.jpg" alt="O usability w literaturze" width="300" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">O usability w literaturze</p></div>
<p>Użyteczność już od kilku lat obecna jest w polskich realiach internetowych. Coraz więcej firm przykłada wagę do projektowania użytecznego, zaś kolejne oferują profesjonalne usługi specjalistów użyteczności. Wiedza o web-usability staje się coraz łatwiej dostępna, również dzięki książkom, które na polskim rynku wyrastają jak grzyby po deszczu. Jednak, które wydawnictwa tak naprawdę warte są uwagi? Po które warto sięgnąć by rozpocząć swoją przygodę z użytecznością serwisów WWW? <span id="more-199"></span></p>
<p><img class="  alignleft" style="margin: 0 20px 10px 0;" title="Steve Krug - &quot;Nie każ mi myśleć&quot;" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/krug-nie-kaz-mi-myslec.gif" alt="Steve Krug - Nie każ mi myśleć" width="146" height="200" /></p>
<p>Najważniejsze trzy pozycje, swoisty trójksiąg-biblię użyteczności, otwiera pozycja idealnie nadająca się dla osób, które chcą wprowadzić się w podstawy web-usability  – <strong>„Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych”</strong> autorstwa Steva Kruga.</p>
<p>Krótka, raptem 200 stronicowa książka napisana prostym językiem, zaopatrzona jest w wiele przykładów, dzięki czemu czyta się ją szybko i przyjemnie. Autor wprowadza w niej czytelnika do tematyki użyteczności, objaśniając „z czym to się je” i dlaczego warto stawiać na serwisy użyteczne. Dalsze rozdziały zawierają szereg porad jak pisać teksty w Internecie, projektować i projektować elementy serwisu takie jak np. nawigacja.</p>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Bardzo ciekawym jest także rozdział poświęcony testowaniu funkcjonalności, rozpisany w postaci swoistego case-study, stenogramu z badania z udziałem użytkownika. Zawiera on porady jak przygotować takie badanie, od przygotowania pomieszczenia i siebie samego, do rozmowy z uczestnikiem badania.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">„Nie każ mi myśleć…” Kruga jest idealną pozycją na początek. Czytelnik zostaje dzięki niej wprowadzony w świat użyteczności i poznaje pierwsze standardy, które może wykorzystać w swoich projektach.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Kolejne dwie pozycje to już guru użyteczności – dr Jakob Nielsen i jego dwie książki – „Projektowanie funkcjonalnych serwisów internetowych” oraz „Optymalizacja funkcjonalności serwisów internetowych”. Ta druga napisana wraz z Hoa Loranger. Obie książki, około 400 stronicowe, są zbiorem reguł i standardów, których wykorzystanie pozwala na zwiększenie zadowolenia użytkowników z obcowania z serwisem WWW.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">„Projektowanie funkcjonalnych serwisów internetowych” poświęcona jest, jak sama nazwa wskazuje, wdrażaniu użyteczności na poziomie projektowania serwisu. Opisuje zasady budowy podstron, całej witryny oraz projektowania treści. Zahacza również o tematykę projektowania intranetu, a także wsparcia niepełnosprawnych użytkowników oraz internautów międzynarodowych. Opisane reguły opatrzone są graficznymi przykładami konkretnych serwisów oraz badaniami wykonanymi przez autora.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Książka ma już jednak 6 lat, tak więc niektóre reguły mogą być przestarzałe (np. porada niepublikowania filmów w Internecie w dobie YouTube wydaje się śmieszna, choć w 2003 roku rzeczywiście miała rację bytu). Należy więc zachować  zdrowy rozsądek i nie traktować wszystkiego co pisze Nielsen jako pewnika.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Drugie wydawnictwo, „Optymalizacja funkcjonalności serwisów internetowych”, jest młodsze (wydane w 2006 roku), tak więc i zawarte w nim przemyślenia i wyniki badań są nieco bardziej na czasie. Tym razem Nielsen porusza temat optymalizacji już istniejących serwisów pod kątem zwiększenia ich użyteczności.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Pierwsze rozdziały poświęcone są użytkownikom Internetu. Na podstawie przeprowadzonych badań opisują w jaki sposób Internauta surfuje po Sieci, by uświadomić czytelnikowi, że wyobrażenie o sposobie przeglądania własnych projektów przez innych ludzi jest dalece odmienne od rzeczywistości. Dalsze rozdziały to kolejne standardy gotowe do wykorzystania we własnych projektach – budowanie mechanizmu wyszukiwania, nawigacji czy problem typografii i tekstów w Internecie.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Opisane powyżej trzy książki to 1000 stron podstawowej i praktycznej wiedzy z zakresu użyteczności serwisów WWW. Pozwalają czytelnikowi zrozumieć jądro web-usability oraz poznać fundamentalne standardy w budowaniu użytecznych serwisów.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Zdobytą wiedzę bardzo dobrze utrwala kolejna z dostępnych na polskim rynku pozycji Jakoba Nielsena i Marie Tahir – „Funkcjonalność stron WWW. 50 witryn bez sekretów”. Chronologicznie jest to pierwsze z opisanych wydawnictw Nielsena, składające się z 400 stron, z których pierwsze 60 to opis standardów i interpretacja wyników badań. Ze względu na datę publikacji (2002 rok) zalecane jest bardzo ostrożne przyjmowanie zawartej tam wiedzy za pewnik.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Jednak pozostałe 340 stron to już swoiste case study, które w bardzo praktyczny sposób, zobrazowany zrzutami ekranu 50 najpopularniejszych serwisów WWW, ukazują błędy w projektowaniu użytecznym i proponują ich rozwiązania. Wiele z zaprezentowanych witryn zostało już zaktualizowanych i ich wygląd diametralnie różni się od tego ukazanego w książce, jednak nie przeszkadza to w pogłębieniu wiedzy na konkretnych przykładach.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Najbardziej aktualną, bo wydaną w roku 2008, jest książka polskich autorów, Marka Kasperskiego i Anny Boguska-Torbicz &#8211; „Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce”. Jest to pozycja, która wydawałoby się stanowi polską odpowiedź na wydawnictwa Jakoba Nielsena.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Pierwsze 200 stron z tego 350 stronicowego wydawnictwa potwierdzają tę teorię, gdyż opisują standardy usability, znów poruszając problem nawigacji, elementów strony WWW, grafiki, koloru, typografii itd. Jednak pozostałe 150 stron to już inna historia, gdyż opisują praktyczną pracę specjalisty usability – przygotowywanie makiet serwisów oraz przeprowadzanie badań użyteczności.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Nie ulega wątpliwości, że jest to pozycja ciekawa, napisana przez polskich autorów, którzy przedstawiają temat w sposób najbardziej aktualny i przeniesiony na grunt polskiego Internetu.</div>
<div id="_mcePaste" style="position: absolute; left: -10000px; top: 103px; width: 1px; height: 1px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden;">Opisane powyżej kilka książek to najważniejsze wydawnictwa dostępne na polskim rynku, które pozwolą poznać podstawowe zasady web-usability. Wiedza w nich zawarta zmienia podejście projektanta serwisów internetowych i pozwala na postawienie fundamentu, na którym możliwe będzie dalsze praktykowanie użyteczności.</div>
<p>Bardzo ciekawym jest także rozdział poświęcony testowaniu funkcjonalności, rozpisany w postaci swoistego case-study, stenogramu z badania z udziałem użytkownika. Zawiera on porady jak przygotować takie badanie, od przygotowania pomieszczenia i siebie samego, do rozmowy z uczestnikiem badania.</p>
<p>„Nie każ mi myśleć…” Kruga jest idealną pozycją na początek. Czytelnik zostaje dzięki niej wprowadzony w świat użyteczności i poznaje pierwsze standardy, które może wykorzystać w swoich projektach.</p>
<p><img class="  alignright" style="margin: 0 0 10px 20px;" title="Jakob Nielsen - &quot;Projektowanie Funkcjonalnych Serwisów Internetowych&quot;" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/nielsen-projektowanie-funkcjonalnych-serwisow-internetowych.gif" alt="Jakob Nielsen - Projektowanie Funkcjonalnych Serwisów Internetowych" width="140" height="200" /></p>
<p>Kolejne dwie pozycje to już guru użyteczności – dr Jakob Nielsen i jego dwie książki – <strong>„Projektowanie funkcjonalnych serwisów internetowych”</strong> oraz <strong>„Optymalizacja funkcjonalności serwisów internetowych”</strong>. Ta druga napisana wraz z Hoa Loranger. Obie książki, około 400 stronicowe, są zbiorem reguł i standardów, których wykorzystanie pozwala na zwiększenie zadowolenia użytkowników z obcowania z serwisem WWW.</p>
<p>„Projektowanie funkcjonalnych serwisów internetowych” poświęcona jest, jak sama nazwa wskazuje, wdrażaniu użyteczności na poziomie projektowania serwisu. Opisuje zasady budowy podstron, całej witryny oraz projektowania treści. Zahacza również o tematykę projektowania intranetu, a także wsparcia niepełnosprawnych użytkowników oraz internautów międzynarodowych. Opisane reguły opatrzone są graficznymi przykładami konkretnych serwisów oraz badaniami wykonanymi przez autora.</p>
<p>Książka ma już jednak 6 lat, tak więc niektóre reguły mogą być przestarzałe (np. porada niepublikowania filmów w Internecie w dobie YouTube wydaje się śmieszna, choć w 2003 roku rzeczywiście miała rację bytu). Należy więc zachować  zdrowy rozsądek i nie traktować wszystkiego co pisze Nielsen jako pewnika.</p>
<p><img class="alignleft" style="margin: 0 20px 10px 0;" title="Jakob Nielsen - Optymalizacja Funkcjonalności Serwisów Internetowych" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/nielsen-optymalizacja-funkcjonalnosci-serwisow-internetowych.gif" alt="" width="140" height="200" />Drugie wydawnictwo, „Optymalizacja funkcjonalności serwisów internetowych”, jest młodsze (wydane w 2006 roku), tak więc i zawarte w nim przemyślenia i wyniki badań są nieco bardziej na czasie. Tym razem Nielsen porusza temat optymalizacji już istniejących serwisów pod kątem zwiększenia ich użyteczności.</p>
<p>Pierwsze rozdziały poświęcone są użytkownikom Internetu. Na podstawie przeprowadzonych badań opisują w jaki sposób Internauta surfuje po Sieci, by uświadomić czytelnikowi, że wyobrażenie o sposobie przeglądania własnych projektów przez innych ludzi jest dalece odmienne od rzeczywistości. Dalsze rozdziały to kolejne standardy gotowe do wykorzystania we własnych projektach – budowanie mechanizmu wyszukiwania, nawigacji czy problem typografii i tekstów w Internecie.</p>
<p>Opisane powyżej trzy książki to 1000 stron podstawowej i praktycznej wiedzy z zakresu użyteczności serwisów WWW. Pozwalają czytelnikowi zrozumieć jądro web-usability oraz poznać fundamentalne standardy w budowaniu użytecznych serwisów.</p>
<p><img class="alignright" style="margin: 0 0 10px 20px;" title="Nielsen - Funkcjonalność Stron WWW. 50 Witryn Bez Sekretów" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/nielsen-50-witryn-bez-sekretow.gif" alt="" width="140" height="200" />Zdobytą wiedzę bardzo dobrze utrwala kolejna z dostępnych na polskim rynku pozycji Jakoba Nielsena i Marie Tahir – <strong>„Funkcjonalność stron WWW. 50 witryn bez sekretów”</strong>. Chronologicznie jest to pierwsze z opisanych wydawnictw Nielsena, składające się z 400 stron, z których pierwsze 60 to opis standardów i interpretacja wyników badań. Ze względu na datę publikacji (2002 rok) zalecane jest bardzo ostrożne przyjmowanie zawartej tam wiedzy za pewnik.</p>
<p>Jednak pozostałe 340 stron to już swoiste case study, które w bardzo praktyczny sposób, zobrazowany zrzutami ekranu 50 najpopularniejszych serwisów WWW, ukazują błędy w projektowaniu użytecznym i proponują ich rozwiązania. Wiele z zaprezentowanych witryn zostało już zaktualizowanych i ich wygląd diametralnie różni się od tego ukazanego w książce, jednak nie przeszkadza to w pogłębieniu wiedzy na konkretnych przykładach.</p>
<p><img class="alignleft" style="margin: 0 20px 10px 0;" title="Kasperski - Projektowanie Stron WWW. Użyteczność w Praktyce" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/kasperski-uzytecznosc-w-praktyce.gif" alt="" width="140" height="200" />Najbardziej aktualną, bo wydaną w roku 2008, jest książka polskich autorów, Marka Kasperskiego i Anny Boguska-Torbicz &#8211; <strong>„Projektowanie stron WWW. Użyteczność w praktyce”</strong>. Jest to pozycja, która wydawałoby się stanowi polską odpowiedź na wydawnictwa Jakoba Nielsena.</p>
<p>Pierwsze 200 stron z tego 350 stronicowego wydawnictwa potwierdzają tę teorię, gdyż opisują standardy usability, znów poruszając problem nawigacji, elementów strony WWW, grafiki, koloru, typografii itd. Jednak pozostałe 150 stron to już inna historia, gdyż opisują praktyczną pracę specjalisty usability – przygotowywanie makiet serwisów oraz przeprowadzanie badań użyteczności.</p>
<p>Nie ulega wątpliwości, że jest to pozycja ciekawa, napisana przez polskich autorów, którzy przedstawiają temat w sposób najbardziej aktualny i przeniesiony na grunt polskiego Internetu.</p>
<p>Opisane powyżej kilka książek to najważniejsze wydawnictwa dostępne na polskim rynku, które pozwolą poznać podstawowe zasady web-usability. Wiedza w nich zawarta zmienia podejście projektanta serwisów internetowych i pozwala na postawienie fundamentu, na którym możliwe będzie dalsze praktykowanie użyteczności.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2009/11/o-usability-w-literaturze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolory &#8211; informacja i emocje (cz.I)</title>
		<link>http://smartuser.pl/2009/11/kolory-informacja-i-emocje-cz-i/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2009/11/kolory-informacja-i-emocje-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 15:35:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Szumlas</dc:creator>
				<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[barwa]]></category>
		<category><![CDATA[CI]]></category>
		<category><![CDATA[identyfikacja]]></category>
		<category><![CDATA[interfejs]]></category>
		<category><![CDATA[kolor]]></category>
		<category><![CDATA[usability]]></category>
		<category><![CDATA[UX]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/?p=125</guid>
		<description><![CDATA[Barwa i kolor Trudno wyobrazić sobie serwis internetowy, aplikację, czy też dowolny interfejs, który nie korzystałby z ogromnych możliwości, jakie dają kolory. Oczywiście zdarzają się wyjątki, które wynikają najczęściej z nietypowej konwencji, zamysłu projektanta, bądź też ograniczeń technicznych w prezentacji informacji. Są to jednak odosobnione przypadki, prawie niespotykane w świecie Internetu, gdzie możliwości techniczne pozwalają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_179" class="wp-caption alignnone" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-179" title="Spectrum kolorów" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/color_spectrum-300x186.jpg" alt="Spectrum kolorów" width="300" height="186" /><p class="wp-caption-text">Spectrum kolorów</p></div>
<p><strong>Barwa i kolor</strong><br />
Trudno wyobrazić sobie serwis internetowy, aplikację, czy też dowolny interfejs, który nie korzystałby z ogromnych możliwości, jakie dają kolory. Oczywiście zdarzają się wyjątki, które wynikają najczęściej z nietypowej konwencji, zamysłu projektanta, bądź też ograniczeń technicznych w prezentacji informacji. Są to jednak odosobnione przypadki, prawie niespotykane w świecie Internetu, gdzie możliwości techniczne pozwalają na odwzorowania kolorów w stopniu przekraczającym możliwości ludzkiej percepcji.<span id="more-125"></span> Tak jak kiedyś druk monochromatyczny został wyparty przez druk kolorowy, tak dzisiaj pojęcia CGA, EGA,  Hercules Graphics Card, Amber Monochrome SVGA odchodzą w zapomnienie. Kolory są wszechobecne i wykorzystywane przez projektantów bez ograniczeń.</p>
<p>Ma to swoje analogie w technologii druku, która jednak już dużo wcześniej pozwoliła cieszyć się drukarzom niemal całkowitą wolnością w kwestii doboru kolorów. Należy jedynie wspomnieć o podstawowej różnicy między obrazem drukowanym a wyświetlanym. Mianowicie w wypadku druku mamy do czynienia z odbiciem światła (czy precyzyjniej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiat%C5%82o_widzialne">widzialnej części fal świetlnych</a>) od powierzchni pokrytej farbami drukarskimi, natomiast w wypadku wyświetlaczy ze światłem emitowanym. Różnice te są oczywiście zależne od technologii (np. CRT, LCD, PDP), jednak upraszczając, efektem jest emisja światła widzialnego.</p>
<p>Czy odbite, czy wyemitowane, światło w postaci fali dociera do oka, gdzie zostaje rozpoznane za pomocą receptorów (pręciki &#8211; ok. 120 milionów i czopki &#8211; ok. 5 milionów). Czopki dzielą się na 3 rodzaje: krótkie (445 nm, kolor niebieski), średnie (535 nm, kolor zielony), długie (665 nm, kolor czerwony) i są odpowiedzialne za rozpoznanie trzech podstawowych kolorów, odpowiadających odpowiednim długościom fali. Rzecz jasna te informacje zostają rozpoznane i przetworzone z kolei przez mózg, który dokonuje klasyfikacji obserwowanego koloru.</p>
<div id="attachment_168" class="wp-caption alignnone" style="width: 279px"><img class="size-full wp-image-168" title="Human spectral sensitivity of color" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/Human_spectral_sensitivity_small1.jpg" alt="Human spectral sensitivity of color" width="269" height="212" /><p class="wp-caption-text">Human spectral sensitivity of color</p></div>
<p>W języku polskim pojęcia &#8220;barwa&#8221; i &#8220;kolor&#8221; traktuje się najczęściej jako synonimy. Jednak w literaturze przedmiotu &#8220;barwa&#8221; jest wielkością mierzalną o określonych danych liczbowych i to ona określa rzeczywistość obiektywną w odróżnieniu do koloru, który podlega subiektywnej percepcji.  Z owej &#8220;subiektywności&#8221; kolorów wynikła konieczność zarządzania nimi oraz powstania systemów to zarządzanie umożlwiających &#8211; <a href="http://www.normankoren.com/color_management.html">Color Management Systems</a></p>
<p><strong>Symbole i znaczenie</strong><br />
Zainteresowanie człowieka kolorami oraz percepcją barw sięga samych początków sztuki, odsyłając do czasów prehistorycznych. Jednym z najstarszych rozpoznanych przez naukowców przykładów wykorzystania symboliki kolorów przez człowieka jest ochra. Minerał ten składający się głównie z tlenków żelaza wyróżniał się intensywnie czerwoną barwą.<br />
Był kojarzony w bezpośredni sposób z krwią, czyli pierwiastkiem życia. Służył do rytualnego ozdabiania ciała, a jego ślady znajdujemy także w miejscach pochówków, gdzie pełnił rolę symbolu wiary w powtórne narodziny, bądź życia po śmierci.<br />
Już wtedy kolor jako element symboliki przedstawień był nośnikiem emocji i częściowo informacji.</p>
<p>W późniejszych epokach historycznych zwiększyło się znaczenie funkcji informacyjnej koloru. Dobrym przykładem będzie malarstwo egispkie okresu Starego Państwa (kształtuje się wtedy kanon sztuki egipskiej), kiedy to nadawano cechy i funkcje przedstawianym postaciom przy pomocy określonego koloru, np: mężczyzna &#8211; kolor czerwony,  kobieta &#8211; żółty, bóstwo &#8211; kolor niebieski lub zielony.</p>
<div id="attachment_172" class="wp-caption alignnone" style="width: 310px"><img class="size-medium wp-image-172" title="Fragment egipskiego papirusu" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/egiptian_papyrus-300x122.jpg" alt="Fragment egipskiego papirusu" width="300" height="122" /><p class="wp-caption-text">Fragment egipskiego papirusu</p></div>
<p>Podobne przykłady można mnożyć w nieskończoność, gdyż takie zastosowanie kolorów miało i ma nadal miejsce we wszystkich kulturach świata (oczywiście z uwzględnieniem różnic etnicznych, geograficznych i historycznych). Kolory niezmiennie od tysięcy lat spełniają dwie podstawowe funkcje: nośnika emocji lub/i informacji.</p>
<p><strong>Informacja i emocje</strong></p>
<p>Z tego względu warto zastanowić nad kolorami w kontekście &#8220;Usability&#8221; (użyteczności) oraz &#8220;User Experience&#8221; (UX, doświadczeń użytkownika i powstających w ich wyniku emocji). Jeśli potraktujemy użyteczność (jak w licznych <a href="http://www.baekdal.com/articles/Usability/usabilty-vs-user-experience-battle/">definicjach</a>) jako proces będący integralną częścią user experience, twierdzenie, że rola kolorów w usability sprowadza się do funkcji nośnika informacji, a w wypadku UX do nośnika emocji nasunie nam się samo.</p>
<p>Przykładowo dla projektanta interfejsu rola koloru może sprowadzać się ściśle do funkcji informacyjnej. Każda z sekcji strony  i związanych z nią elementów nawigacyjnych może być identyfikowana z innym kolorem (lub tonacją kolorów): pomoc, regulaminy, FAQ &#8211; kolor zielony; strony związane z użytkownikiem &#8211; kolor czerowny; produkty na sprzedaż &#8211; kolor niebieski itd.<br />
W tym wypadku ma to uzasadnienie w zwiększaniu pojemności <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Short-term_memory">pamięci krótkotrwałej</a> oraz łatwości przy korzystaniu z takiej nawigacji, czyli usability.</p>
<p>Doświadczony designer skupi się z kolei na wywoływaniu określonych emocji u użytkowników i zaprojektuje np. serwis skierowany do kobiet, używając koloru różowego i utrzymując go w palecie kolorów pochodnych. Takie podejście do tematu wywoła bez wątpienia pozytywne emocje użytkowników (w tym wypadku kobiet, u których te kolory wzbudzają pozytywne odczucia). Zabieg odwrotny, czyli zły dobór kolorów wywoła oczywiście skutek inny od zamierzonego. Nikt przy zdrowych zmysłach nie użyje różu dla portalu tematycznego dla miłośników choperów i haevy metalu&#8230;</p>
<p>Kolor może też spełniać funkcję symboliczną, która powstała w wyniku utrwalenia się pewnych pojęć i znaczeń wraz z upływem czasu, w wyniku przyzwyczajeń, stereotypów społecznych i kulturowych.<br />
Projektanci identyfikacji wizualnej (wchodzącej w skład <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Corporate_identity">Corporate Identity</a>) powinni posiadać sporą wiedzę na ten temat, aby zaprojektowane przez nich elementy identyfikacji (np. logotyp, sygnet, visual key) potrafiły poprzez kolor wywołać konkretne emocje i odczucia. Kolor niebieski na przykład jest podświadomie kojarzony z wodą, niebem, przestrzenią, ogromem, aspektem duchowym, a przez to z bezpieczeństwem i spokojem. Nie bez powodu duże firmy z branży IT wykorzystują najczęściej właśnie niebieski do identyfikacji wizualnej (<a href="http://www.ibm.com/">IBM</a>, <a href="http://www.intel.com/">Intel</a>, <a href="http://www.hp.com/">HP</a>)</p>
<p>Nie należy jednak po żadnym pozorem zapominać o licznych różnicach kulturowych mających istotny wpływ na percepcję barw!<br />
Projektanci powinni wyczulić się na ten problem i unikać uproszczeń oraz zbyt pochopnego generalizowania. Poniższa tablica bardzo dobrze ilustruje to zagadnienie i ukazuje jak łatwo ulegamy stereotypom własnego kręgu kulturowego.</p>
<div id="attachment_146" class="wp-caption alignnone" style="width: 236px"><a href="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/color_symblolism.png"><img class="size-medium wp-image-146" title="Visual Color Symbolism Chart by Culture" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/11/color_symblolism-226x300.png" alt="Color Symbolism" width="226" height="300" /></a><p class="wp-caption-text">Color Symbolism</p></div>
<p><strong>Bibliografia</strong><br />
1. K. Michałowski,  J. Lipińska, <em>Encyklopedia sztuki starożytnej &#8211; Europa, Azja, Afryka, Ameryka</em>, 1998.<br />
2. S. Popek, <em>Barwy i psychika</em>, UMCS, 1999.<br />
3. J. Kyrnin, <em>Color Symbolism Chart by Culture. Understand the Meanings of Color in Various Cultures Around the World</em>,<br />
<em>http://webdesign.about.com/od/colorcharts/l/bl_colorculture.htm</em>.<br />
4. <em>The Perception of Color</em>,<br />
<em>http://webvision.med.utah.edu/KallColor.html</em>.<br />
5. Color Project, <em>Percepcja kolorów</em>,<br />
<em>http://www.color-project.com/percepcja_kolorow/percepcja_kolorow.html</em>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2009/11/kolory-informacja-i-emocje-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ostatni rok IE6?</title>
		<link>http://smartuser.pl/2009/10/ostatni-rok-ie6/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2009/10/ostatni-rok-ie6/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 09:51:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wełna</dc:creator>
				<category><![CDATA[przeglądarki]]></category>
		<category><![CDATA[explorer]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[prognozy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/2009/10/ostatni-rok-ie6/</guid>
		<description><![CDATA[Gdy pod koniec roku 2006 Microsoft wypuścił na rynek siódmą wersję swojej przeglądarki serca webmasterów, drgnęły. Oto światło dzienne ujrzała wersja Internet Explorera, która nareszcie dosyć dobrze radzi sobie ze standardami WWW. Marzec 2009 i jego ósma odsłona ostatecznie utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że oto życie stanie się prostsze &#8211; nadchodzi koniec IE6. Od wielu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignnone" style="width: 310px"><a href="http://smartuser.pl/2009/10/ostatni-rok-ie6/"><img title="Ostatni rok IE6?" src="/wp-content/uploads/2009/11/ostatni-rok-ie6.jpg" alt="Ostatni rok IE6?" width="300" height="250" /></a><p class="wp-caption-text">Ostatni rok IE6?</p></div>
<p>Gdy pod koniec roku 2006 Microsoft wypuścił na rynek siódmą wersję swojej przeglądarki serca webmasterów, drgnęły. Oto światło dzienne ujrzała wersja Internet Explorera, która nareszcie dosyć dobrze radzi sobie ze standardami WWW. Marzec 2009 i jego ósma odsłona ostatecznie utwierdziła wszystkich w przekonaniu, że oto życie stanie się prostsze &#8211; nadchodzi koniec IE6.<span id="more-32"></span></p>
<p>Od wielu lat nieprzestrzegający żadnych standardów Internet Explorer 6  terroryzuje wszystkich związanych z branżą WWW. O tym ile wysiłku, łez i potu kosztuje zbudowanie strony, która poprawnie się pod nim wyświetla nie trzeba chyba nikomu mówić. Cała przyjemność programowania bierze w łeb gdy przychodzi do zapewnienia zgodności z przeglądarką ze stajni Microsoftu.</p>
<p>Niestety nie można jeszcze pisać w czasie przeszłym, gdyż Internet Explorer 6 nadal ma ponad 14% udział w światowym rynku (11% na rynku polskim), tak więc spisanie go na straty byłoby zbyt pochopne. Ponadto malejący trend jej popularności składnia do przeprowadzenia prognozy, mówiącej, że dopiero jesień roku 2010 będzie można powitać jako IE6-free.</p>
<p>Biorąc pod uwagę statystyki popularności przeglądarek od początku 2008 roku daje się zauważyć, że udział szóstego Explorera w rynku zmalał dwukrotnie z 32% w styczniu 2008 do 14% w sierpniu 2009. Wyznaczając linię trendu można z bardzo dużym prawdopodobieństwem określić jak wyglądać będzie prognozowana popularność tej przeglądarki w najbliższym roku.</p>
<p>Spadek nie powinien być już tak gwałtowny jak miało to miejsce w roku 2008, choć niedawna premiera systemu Windows 7 (wyposażonego standardowo w Internet Explorera 8) może go nieco zdynamizować. Rok 2009 rozpoczął się na 18% poziomie, natomiast zakończyć powinien na poziomie 10%. Rok 2010 przyniesie jeszcze mniejszy spadek, do początku trzeciego kwartału udział Internet Explorera 6 w rynku nie powinien być wyższy niż 8%. Rok zamknie się na poziomie około 7%, gdy w ostatnim kwartale spadek wynosić będzie tylko 1%.</p>
<p>Na tej podstawie z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że z czystym sumieniem odstawimy Explorera do lamusa dopiero w 3 kwartale 2010. W tym okresie spadek zwolni do takiego tempa, że będzie ledwo zauważalny porównując jesień 2010 do wiosny 2011.</p>
<p>Czyżby nadeszło ostatnie 12 miesięcy użerania się z szóstym IE? Można mieć, że tak. Niektórzy zdesperowani webmasterzy są zdania, że wsparcie tej przeglądarki można już sobie darować. Jednak nadal 14 na 100 Internautów z niej korzysta, a niezapewnienie im dostępu do poprawnie wyświetlanych stron może oznaczać odejście 14% odwiedzających (utraconych potencjalnych klientów?). Żadna firma nie powinna sobie na to pozwolić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2009/10/ostatni-rok-ie6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Usability jest dla technofobów</title>
		<link>http://smartuser.pl/2009/10/usability-jest-dla-technofobow/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2009/10/usability-jest-dla-technofobow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 12:17:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Wełna</dc:creator>
				<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[technika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/2009/10/usability-jest-dla-technofobow/</guid>
		<description><![CDATA[Usability jest dla technofobów Takie oto stwierdzenie pada w sieci coraz częściej. W opinii sporej liczby ludzi urządzenia proste w obsłudze są urządzeniami o małej funkcjonalności, a co za tym idzie, przeznaczonymi dla technofobów. Poziom trudności i skomplikowania w obsłudze okazuje się być wyznacznikiem tego jak zaawansowane funkcje są zaimplementowane w danym urządzeniu. Jak widać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_179" class="wp-caption alignnone" style="width: 300px;">
<p><img class="size-medium wp-image-179" title="Makieta serwisu WWW" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/10/usability-jest-dla-technofobow.jpg" alt="Makieta serwisu WWW" width="300" height="250" /></p>
<p class="wp-caption-text">Usability jest dla technofobów</p>
</div>
<p>Takie oto stwierdzenie pada w sieci coraz częściej. W opinii sporej liczby ludzi urządzenia proste w obsłudze są urządzeniami o małej funkcjonalności, a co za tym idzie, przeznaczonymi dla technofobów. Poziom trudności i skomplikowania w obsłudze okazuje się być wyznacznikiem tego jak zaawansowane funkcje są zaimplementowane w danym urządzeniu.<span id="more-27"></span></p>
<p>Jak widać na załączonym obrazku społeczeństwo wciąż nie jest przyzwyczajone do tego, że to technologia powinna się dostosowywać do ludzi, a nie ludzie do technologii. Dziesiątki lat konstrukcji, których używanie było nierzadko trudne i uciążliwe pozostawiło wyraźny ślad w psychice społeczeństwa i stosunkowo krótko trwający postęp w dziedzinie usability nie był w stanie jak na razie tego zmienić.</p>
<p>Nadal w mniemaniu większości opanowanie obsługi urządzenia po tygodniach nauki świadczy o wysoko rozwiniętych umiejętnościach technicznych i oczywiście wysokim poziomie inteligencji, podczas gdy osoby stawiające na prostotę i przyjazną obsługę uważane są za zacofane i nie idą z duchem czasu. Tymczasem ironicznie to właśnie one ukierunkowują korporacje na nowe myślenie i wyznaczają trendy produkcji urządzeń przyszłości &#8211; przyjemnych w użyciu.</p>
<p>Pierwsze przedsiębiorstwa, które zdecydowały się wydać pieniądze na badania usability odniosły spory sukces, choć tak naprawdę niewiele który użytkownik był w stanie określić dokładnie dlaczego zdecydował się na wybór rozwiązania konkretnej firmy. Ot „lepiej się z nim obcuje niż z rozwiązaniami konkurencji”. I właśnie to „lepsze obcowanie” (choć naturalnie nie tylko ono) zapewniło firmom Amazon, Dell czy Apple pozycję lidera w swoich branżach.</p>
<p>Dziś daje się zauważyć, że coraz więcej firm idzie w ślady przetarte przez prekursorów użyteczności, widząc w niej przyszłość, szanse pozyskania i przede wszystkim utrzymania klienta. Początkowa obawa przed ponoszeniem kosztów, które nie przyniosą krótkookresowych korzyści została zminimalizowana przez namacalne przykłady, że „to działa!”.</p>
<p>Nagle okazało się, że zadowolenie klientów urosło do tego stopnia, że stali się oni stałymi klientami firmy i zaczęli polecać ją swoim znajomym. Uzyskano stosunkowo niewielkimi nakładami dwa najbardziej pożądane w biznesie efekty – wierności marce i ustnej reklamy.</p>
<p>Zapewne minie jeszcze sporo czasu zanim społeczeństwo da się przekonać, że coś może być funkcjonalne i jednocześnie użyteczne. Do tego czasu trwać będzie okres zwiększenia liczebności technofobów w społeczności „elity technicznej”. Nie ma wątpliwości, że w końcu i ona da się przekonać do przełknięcia dumy i używania rozwiązań, z obsługą których radzi sobie przeciętny Kowalski. Zawsze jednak znajdą się osobniki, które na przekór wszystkiemu wybierać będą to co trudne i skomplikowane.</p>
<p>Ale czyż nie od dawna wiadomo, że geniusz tkwi w prostocie?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2009/10/usability-jest-dla-technofobow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MAxure, czyli makowa wersja Axure</title>
		<link>http://smartuser.pl/2009/10/maxure-czyli-makowa-wersja-axure/</link>
		<comments>http://smartuser.pl/2009/10/maxure-czyli-makowa-wersja-axure/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2009 08:12:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Leszek Szumlas</dc:creator>
				<category><![CDATA[narzędzia]]></category>
		<category><![CDATA[axure]]></category>
		<category><![CDATA[mac]]></category>
		<category><![CDATA[makieta]]></category>
		<category><![CDATA[prototyp]]></category>
		<category><![CDATA[UX]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://smartuser.pl/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[Minęły bezpowrotnie czasy, kiedy pomiędzy platformą Mac a PC znajdował się szmat &#8220;ziemi niczyjej&#8221;, na którego zagospodarowaniu nikomu specjalnie nie zależało. W chwili obecnej wybór sprzętu nie jest już tak bardzo zdeterminowany softem dostępnym na daną platformę. Pozostają jeszcze niewielkie odcinki &#8220;frontu&#8221;, na których produkty Jobs&#8217;a oraz Gates&#8217;a ścierają się w prestiżowych bardziej, niż strategicznych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="attachment_114" class="wp-caption alignnone" style="width: 510px"><a href="http://www.axureformac.com/"><img class="size-full wp-image-114" title="Axure for Mac aka MAxure – first public screenshot" src="http://smartuser.pl/wp-content/uploads/2009/10/maxure.png" alt="MAxure" width="500" height="274" /></a><p class="wp-caption-text">MAxure</p></div>
<p>Minęły bezpowrotnie czasy, kiedy pomiędzy platformą Mac a PC znajdował się szmat &#8220;ziemi niczyjej&#8221;, na którego zagospodarowaniu nikomu specjalnie nie zależało. W chwili obecnej wybór sprzętu nie jest już tak bardzo zdeterminowany softem dostępnym na daną platformę. Pozostają jeszcze niewielkie odcinki &#8220;frontu&#8221;, na których produkty Jobs&#8217;a  oraz Gates&#8217;a ścierają się w prestiżowych bardziej, niż strategicznych, potyczkach.<span id="more-105"></span></p>
<p>Axure Software Solutions zapowiedziało, że w najbliższym czasie przeniesienie swój flagowy produkt na platformę Mac. Nie muszę się chyba rozwodzić nad tym, jak taki soft ułatwi pracę projektantom i ile osób na niego czeka. Powiem zatem krótko. Alternatywy nie było i chwała decydentom z ASS za taką, a nie inną decyzję. Nareszcie miłośnicy nadgryzionych jabłuszek bez kompromisów moralnych, polegających na okresowych zabawach z Windowsem, będą mogli oddawać się radości tworzenia makiet, prototypów i wszelkiej maści specyfikacji. A wszytko to na własnym, ulubionym maku&#8230;</p>
<p>Nie wiadomo na razie, jak będzie wyglądała kwestia kompatybilności i możliwości wymiany danych pomiędzy kolejnymi wersjami Axure&#8217;a i MAxure&#8217;a (tak się to cudo ma nazywać).</p>
<p>Pozostaje jedynie poczekać, aż The Omni Group przejdzie do &#8220;kontrataku&#8221; i wyda swój pakiet Omni na platformie Windows. W szczególności chodzi o aplikację OmniGraffle.</p>
<p>Dla wszystkich zainteresowanych:<br />
oficjalna strona prezentująca postępy prac dostępna jest pod adresem<br />
<a href="http://www.axureformac.com/">axureformac.com</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://smartuser.pl/2009/10/maxure-czyli-makowa-wersja-axure/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
